W ramach naszego cyklu #słówkoTYGODNIA mogliście już przeczytać felietony o słowach młodzieżowych, neologizmach, archaizmach, ze slangu, z mowy kaszubskiej i zapożyczonych z języka angielskiego czy francuskiego. Dzisiejsze wyrażenie pochodzi z mowy poznańskiej. W Polsce funkcjonują dwa języki – urzędowy polski oraz kaszubski. Większe miasta natomiast mają swoje dialekty, w których słowa mogą brzmieć nieco inaczej. Np.: w Poznaniu możemy usłyszeć, że heksa ugotowała dzisiaj ajntop, bo nie starczyło jej bejmy. Kiedy jej gzub biegał po fogelce, siedziała z ćmikiem na ławce zamiast się akuratnie nachapać (jeżeli któryś wyraz został niepoprawnie odmieniony, prosimy o informację). W mowie poznańskiej występują cztery główne grupy wyrazowe – archaizmy, germanizmy, elementy gwar wiejskich oraz regionów pogranicza Wielkopolski. Ludność, która zamieszkiwała na terenach miłośników pyr oraz ludność napływowa rozmawiała ze sobą, a ich języki utworzyły gwarę poznańską. Jest to jedna z ciekawszych gwar w Polsce. Na dzisiejsze #słówkoTYGODNIA wybraliśmy dryndę – melodyjne słowo oznaczające kiedyś dorożkę, a dzisiaj płatny środek transportu, jakim jest taksówka. Prawdopodobnie swoje korzenie drynda ma w języku czeskim, w którym drndati oznaczało wlec się, machać. Możliwe także, że taksówkę przywoływano gestem dłoni. Czy dzisiaj korzystacie z usług taksówkarskich?
(Czarnopomarańczowa grafika przedstawia słówko tygodnia DRYNDA z wyjaśnieniem)
{gallery width=600 height=700}galeria2023/drynda{/gallery}
