Dawno, dawno temu, podczas zgromadzenia zwanego sejmikiem pewien Filip ze wsi Konopie nierozważnie wdał się w dyskusję z bardziej rozeznanymi w temacie kolegami. Brzmi jak bajka? Pewnie, że tak bo to bajka właśnie. Może i był jakiś Filip, może i były Konopie, ale w naszym powiedzeniu zupełnie nie o to chodzi. Przysłowie „wyrwać się jak filip z konopi” było znane dużo wcześniej niż zapiski o wyrywnym szlachcicu (XIX w.). Podmiotem tego sformułowania jest zwykły zając, a konopie to wysokie trawy. Szarak chował się w nich przed psami, a gdy został spłoszony, wyskakiwał wprost na linię strzału myśliwego. Dzisiaj mówi się tak, gdy ktoś nieroztropnie postąpi lub coś powie za szybko (i najczęściej bez sensu). Pamiętajcie, czasami lepiej jest dwa razy pomyśleć zanim się coś powie. Cierpliwość jest cnotą. Pięknego dnia!
{gallery width=600 height=700}galeria2022/filip-z-konopi{/gallery}