„Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.”
To niesamowite, jak wiele naszych, ludzkich cech można znaleźć u zwierząt. Zwierzęta są ciekawskie, bywają smutne, chytre, wesołe. Cieszą się na nasz widok lub uciekają wystraszone pod stół. Kochani, nadawanie cech ludzkich zwierzętom, to antropomorfizacja, tym słówkiem zajmiemy się innym razem

. Co w takim razie oznacza „personifikacja”? Jako całokształt, to przypisanie ludzkiego zachowania rzeczom nieożywionych lub zwierzętom. Wystarczy przypomnieć sobie pewnego małego misia, w czerwonej koszulce, który uwielbiał „małe co nieco”

, albo aferę „Na straganie” Jana Brzechwy. Przy okazji dyskusji o uczłowieczaniu istot innych, niż ludzkie, warto zadać sobie pytanie, co w ogóle znaczy być człowiekiem? Coraz częściej spotykamy się ze stwierdzeniem, że zwierzęta są jednak bardziej ludzkie, niż przedstawiciele naszego gatunku. Zwierzęta odczuwają, są empatyczne, okazują wsparcie i przywiązanie. Nie po to, żeby za każdym razem zostać nagrodzonym. Patrząc na to, co się dzieje w XXI wieku, obraźliwym jest nazywanie społeczeństwa zezwierzęconym. To obraża istoty, które nie plują jadem na kogoś o odmiennym kolorze skóry, orientacji seksualnej, czy chociażby innej diecie. Czytaliście „Folwark zwierzęcy” Orwella? Polecamy! Kilka egzemplarzy bez trudu znajdziecie w naszej bibliotece.

Naprawdę warto przeczytać tę książkę i zastanowić się nad jej nad wyraz głębokim przekazem. Zwierzaki działają intuicyjnie i instynktownie, uwierzcie nam, nie siedzą i nie knują, jak zrobić Wam na złość

no… chyba, że (niektóre) koty. Ale od zawsze wiadomo, że to my jesteśmy ich sługami. Pięknego dnia!


{gallery width=600 height=700}galeria2021/personifikacja{/gallery}